Obrady organów samorządu gminnego są jawne, co wynika m.in. z art. 61 Konstytucji RP oraz ustawy o samorządzie gminnym.
O wyznaczonej godzinie drzwi do sali były zamknięte, a dla osób zainteresowanych nie przygotowano żadnej informacji. Oprócz redakcji Telewizji Sokółka, na posiedzenie komisji czekały też inne osoby zainteresowane przebiegiem posiedzenia. Na miejscu zastaliśmy ekipę remontową i nie było jasne, czy obrady się odbędą,, czy może już się zakończyły.
Przebywaliśmy tam w godzinach od 9:45 do 10:15.
Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, komisja miała zająć się sprawą, o której informowaliśmy wcześniej – dotyczącą tzw. „czekoladek” burmistrz Sokółki, Ewy Kulikowskiej.
Przypomnijmy: sprawa dotyczy sprzedaży własnych wyrobów oraz ich promocji w mediach społecznościowych, co – w świetle obowiązujących przepisów – może budzić wątpliwości w kontekście zakazu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie prowadzi Podlaski Urząd Wojewódzki. Do gminy miało już wpłynąć pismo wojewody, a sprawą zajmuje się wydział kontroli. Możliwe, że właśnie ten wątek miał być przedmiotem obrad komisji.
Zapytany o sytuację Mariusz Gurzyński, II zastępca burmistrza Sokółki, przyznał, że nie posiada wiedzy na temat posiedzenia.
Nie wiem, może już się odbyła – usłyszeliśmy.
Dodał jednocześnie, że osobą kompetentną w tej sprawie jest przewodniczący Rady Miejskiej w Sokółce.
Na tę chwilę nie ma potwierdzenia, czy komisja rzeczywiście się odbyła, została odwołana, czy też przełożona na inny termin.
Brak jednoznacznej informacji w tej sprawie rodzi kolejne pytania – zwłaszcza w kontekście wcześniejszych wątpliwości dotyczących sposobu procedowania tej sprawy przez Radę Miejską. To kolejna sytuacja, która może budzić podejrzenia, czy brak przejrzystości nie jest działaniem celowym – mającym wprowadzić w błąd opinię publiczną lub wyciszyć sprawę wzbudzającą duże zainteresowanie mieszkańców.
Redakcja